Strażnica

listopad 24, 2008

Kiedy budzę się rano coś zawsze drapie mnie w gardle. Moja dziewczyna mówi, że chrapię okropnie w nocy. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Przez siatkę w oknach wdziera się poranne słońce. Gdzieś w oddali wirują tumany kurzu, wiatr lekko tańczy na poatomowym stepie. Metalowy, odrapany, chyba jeszcze radziecki budzik, wskazuje pięć po godzinie szóstej. Jest jakoś zimno, posadzka gryzie mnie w stopy, spoglądam w górę i widzę, że sufit sypie się kompletnie. Zawsze z rana płuczę usta łykiem wody z wyszczerbionego kubka z diabłem tasmańskim, potem resztą zwilżam oczy, czoło i włosy. W ten sposób witam dzień nowy, w ten sposób odganiam sen i wszystkie koszmary. Tej nocy na szczęście było ich mało. Dziewczyna choć wstała chwilę po mnie, już krząta się przy palenisku. Na kawałek blachy wylewa olej, gdy zaskwierczy doda cebuli, jajek, kiełbasy. Prawdziwie królewski posiłek, posiłek o jakim wielu może pomarzyć tylko, posiłek za który największa cześć, chwała i uwielbienie dla odrodzonej naszej Nowej Polski, wspaniałej.

Po śniadaniu wkładam mundur polowy, biorę Stena 3000 naszej roboty, wychodzę na korytarz, po dziurawych schodach, schodzę na dół, w podwórze. Chłopaki są już na miejscu, jarają przydziałowe nowopolskie szlugi. Wraca patrol z ruin miasta. Dym z fajek lekko kręci mi w nosie i drażni żołądek, więc po drabince wychodzę na punkt obserwacji, zaczerpnąć powietrza, rozeznać się w sytuacji. Na górze Staszek z lornetką, wartownik obecnej zmiany, najważniejszy teraz, taksuje horyzont z uwagą. Strażnica nasza to skraj wypalonego miasta, to brama do ruin, do domostw ukrytych w zaszczurzonych piwnicach. Do przegniłych schronów, w których starcy, dzieci, matki i ojcowie w szczęściu trwają, że Nowa Polska daje im strawę, dach i sen bez strachu. Strażnica nasza to pierwsza i najważniejsza jest ich ochrona. Patrzę na miasto i widzę szare, przemielone, okaleczone bryły budynków. Widzę wyrwy i prowizoryczne chodniki – przesmyki między tym całym gruzem, pyłem, betonem i stalowymi drutami. A z drugiej strony jest step. Step atomowy, wypalony, przeorany, z nową jałową trawą to tu, to tam, to tu to tam…

Nagle Staszek odrywa oczy od lornetki, obraca się do mnie i wskazując gdzieś na horyzont: proszę spojrzeć panie kapitanie, tam postacie jakieś – mówi. Biorę lornetkę od niego i patrzę… Za chwilę już krzątanina, pośpiech i szykowanie KMów. Za chwilę jesteśmy gotowi, na stanowiskach, z rękami na broni. To brudni, uchodźcy, nędzarze, idą na nas prosto. Z kierunku Warszawy… Wychudzeni, głodni, chorzy, ranni. Bose dzieci szczarniałe, wychudłe krowy, kobiety bez zębów, mężczyźni bez dłoni. Staszek przy lornetce wypatruje bacznie. Padają spieszne pytania: Uzbrojeni? Jak liczni? Nie widać Mongołów? To dziady brudne i nędza, wloką wózki z dobytkiem, szmatami, przegniłymi klamotami i szajsem. Broni nie widać, a zresztą oni ledwo na nogach do przodu się suną. Poranionych jest dużo. Masa ich idzie, z babami i dziećmi, ze dwieście ich będzie. Wyglądają na naszych albo na ruskich, chińczyka śladu nie widać pomiędzy nimi…

Jesteśmy gotowi na przejecie tej brudnej watahy. Są urzędnicy już z nami, są też ściągnięte z ruin, w gotowości porządkowe odziały. My mamy zabezpieczać, tylko przyjęcie tych nędzarzy z ich rozklekotanymi wózkami pod skrzydła najmilszej nam Nowej Polski. Sytuacja, prosta, klarowna, trywialna się zdaje, jednak niepokój jak zwykle do serca się wkrada: jak oni od warszawy Idą i czemu z tamtego kierunku właśnie, jak warszawa to radioaktywne wypalone pustkowie, w którym tylko śmierć i choroby???… Chwieją się ale idą, maja jakieś zgaszone oczy, na pewno się nie cieszą. Pewnie już nas dostrzegli, pewnie dostrzegli wymierzone w siebie karabinów lufy. Idą jak we śnie, jak ożywione trupy. Są już w zasięgu KMów, karabinów, już niemal na wyciągnięcie ręki.

Nagle gwizd ostry nie wiedzieć skąd zupełnie, tnie powietrze niczym kat głowę mordercy. Brudni nędzarze, jakby niewidoczną siłą pchnięci padają na ziemię. Z wózków ich pokracznych idą strzały seriami, lecą granaty. Mongoły! Chińskie karabiny już grają. Salwy ogłuszają. Biegną na nas, są wszędzie, chińskie Chełmy, mundury. Nasze karabiny odpowiadają po chwili, przytłumione, niepewne, celujemy w skośne twarze. Nie cofamy się, jeszcze trwamy…

Kiedy budzę się rano coś zawsze drapie mnie w gardle. Moja dziewczyna mówi, że chrapię okropnie w nocy. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.


stalek 06.11.2008


Strażnica


Naprzód Nowa Polsko!

październik 12, 2008

Nowopolskie Siły Pancerne – ślepa uliczka rozwoju technicznego, czy też śmiała alternatywa na trudne czasy?


A może by tak jakiś obrazek z gry :>

sierpień 4, 2008
null - postapocalyptic RTS

future:null - postapocalyptic RTS


future:null – ruin gruz

maj 22, 2008

Dzień w którym na nasze głowy spadły pierwsze rakiety, zakończył wszystko. Wszystko co znaliśmy, do czego przywykliśmy, co kochaliśmy i czego nienawidziliśmy. W jednej chwili runął porządek świata. Nastał czas ciemności, strachu, umierania. Wściekłość która zrodziła się w nas wówczas poczynała dojrzewać, powoli brać górę nad żalem, goryczą i łzami.

Pociski jądrowe nas nie zabiły. Nie zabiły wszystkich. Po wielu dniach wystawiliśmy swoje umęczone twarze na słońce, postawiliśmy stopy na popękanej, jałowej ziemi. Był to czas głodu, niepewnego jutra, walki o każdy dzień, o każdą godzinę. Mieliśmy już wówczas to silne postanowienie – by przetrwać, by przeżyć, za wszelka cenę.

Pokonaliśmy głód i pokonaliśmy pragnienie. Pokonaliśmy nasze słabości, różnice, wzajemną niechęć i żale. Potrafiliśmy się zjednoczyć i zorganizować. Pewnie szliśmy przez ten nowy świat bez praw, bez Boga, bez przyszłości. To my stanowiliśmy w nim prawa, byliśmy jego bogami i przyszłością.

Wściekłość, która w nas żyła, która pchała nas naprzód, przybrała postać konkretnego celu. Celem tym była zemsta. Zemsta na tych, którzy los nam taki zgotowali, którzy świat ten takim nam uczynili. Na tych którzy zabili w nas radość, miłość i miłosierdzie. Postanowiliśmy w pustce zniszczenia stworzyć miejsce dla siebie. Stworzyć nowy lepszy porządek rzeczy. Porządek, który sprawiedliwie ukarze wszystkich winnych. Porządek, który nagrodzi sprawiedliwych.

Wtedy to nadeszli ludzie z karabinami. Przynieśli nam śmierć i zniszczenie.

x
x

Evil Indie Games ma przyjemność zakomunikować rozpoczęcie prac nad nowa grą!

future:null - postapokaliptyczno – steampunkowa strategia czasu rzeczywistego

Podstawowe cechy:

  • nowoczesna grafika 3D
  • gameplay nawiązujący do klasycznych RTSów jak: Command and Conquer, Red Alert, Warcraft, Starcraft, Age of Empires
  • unikalne sposoby pozyskiwania surowców
  • unikalne jednostki (obok współczesnych pojazdów wojskowych jak Humvee czy czołg Twardy występują np. pojazdy parowe – czołgi parowe…)
  • co najmniej 4 zróżnicowane strony konfliktu
  • ciekawa fabuła z odniesieniami do współczesności
  • akcja gry osadzona w postapokaliptycznej Europie Środkowej
  • elementy steampunkowe (np. maszyna parowa, czołgi parowe)
  • tryby single player/multiplayer

null ruin gruz

Osoby zainteresowane współpracą przy grze future:null zapraszamy do działu rekrutacja


Evil Indie Games – nowe forum!

kwiecień 19, 2008

Z największą przyjemnością pragniemy zawiadomić, że oto uruchomione zostało nowe forum Evil Indie Games.
Znajdziecie je pod adresem: forum.evilindiegames.com.
Zapraszamy!


Pierwszy kwietnia – pierwszy zwiastun nowej gry!

kwiecień 1, 2008

null - 1 koncept

Koncept art z future:null – nowej postapokaliptycznej strategii czasu rzeczywistego


Death of Cool Kids VII w filmiku na święta!

marzec 23, 2008

Z okazji świąt Evil Indie Games ma dla Was najnowszy filmik z Death of Cool Kids VII!

Obecna wersja to prealpha 0.44. Zatem ciągle w produkcji i ciągle do przodu:>
Wesołych Świąt!


Szczęśliwego 2008 roku!

grudzień 31, 2007

Szczęśliwego Nowego 2008 roku życzy Evil Indie Games!!!
Pozdross!
Oi!


DOCK07 pre alpha 0.42

listopad 18, 2007

== pre alpha 0.42 ==
[18.11.2007]

* zmieniono: mechanizm umieszczania przeciwników na planszy
* dodano: integracje przeciwników z systemem budowy planszy
* dodano: funkcja sprawdzajaca czy przeciwnicy na danym etapie zostali zabici
* dodano: automatyzacja zatrzymania/uruchomienia przesuwania tla
* poprawiono: okreslanie polozenia przeciwników na planszy
* poprawiono: pasek energii
* dodano: system usuwania zabitych przeciwnikow
* poprawione: zablokowanie mozliwosci wyjscia gracza z planszy
* dodano: 1 nowy przeciwnik
* dodano: licznik punktów
* dodano: wyjscie z gry
* dodano: gameover + restart gry (nie całkiem przetestowane)

do zrobienia:

* grafika: postacie przeciwników
* grafika: nowe tla
* poprawic: ruch przy zablokowanej planszy
* poprawic: AI wrogów – poprawic i zroznicowac
* dodac: znajdzki i bonusy
* wersje jezykowe
* zachowanie/wczytywanie stanu gry (?)
* fabula

==============================

tę wersję można ściągnąć z downloadu w portalu trucizna.net
DOCK07 pre alpha 0.42


Krew w Death of Cool Kids VII

wrzesień 7, 2007

No i niestety stało się. Nasz główny projekt ma poważne opóźnienie, wynikające z natłoku innych projektów i zadań:/ Ale nic to, nie popadając w rozpacz i marazm jedziemy dalej.
A w DOCK07 mamy już:
- system zarządzania głębokością dla postaci
- system walki
- system obsługi dźwięku
- system obsługi radia
- menu
- 1 intro (czołówka)

W najbliższym czasem zajmiemy się pracą nad inteligencją przeciwników.

To było by na tyle suchego info, a osłodę jeden screen:

Death of cool Kids VII - 07.09.2007